Tegoroczna wrześniowa edycja Vicenzaoro pokazała branżę, która nadal szuka wzrostu, ale działa już w zupełnie innych warunkach niż kilka lat temu. Wysokie ceny złota, słabszy popyt, wojny, napięcia handlowe i zmieniające się kierunki światowego handlu coraz mocniej wpływają na wyniki firm, ich ofertę i wybór rynków, na których chcą być obecne. Włoskie targi są więc dobrym miejscem, by przyjrzeć się zmianom zachodzącym na światowym rynku biżuterii.

Na pierwszy rzut oka tegoroczna edycja Vicenzaoro przyniosła dobre wiadomości. Liczba odwiedzających wzrosła o 4 proc. w porównaniu z wrześniem ubiegłego roku, a liczba zagranicznych gości zwiększyła się o 9 proc. Uczestnicy targów reprezentowali 136 krajów. W ramach programu hosted buyers do Vicenzy przyjechało 910 kupców, w tym 700 zagranicznych z 73 krajów (2025: +33 proc.).
Nie oznacza to jednak, że światowy rynek biżuterii rośnie. Według danych zaprezentowanych podczas Vicenzaoro przez Intesa Sanpaolo (największy bank komercyjny we Włoszech i jedna z najważniejszych instytucji finansowych w strefie euro) i Confindustria Federorafi (włoska narodowa organizacja zrzeszająca producentów z branży jubilerskiej) światowy popyt na złotą biżuterię zmniejszył się w pierwszej połowie 2026 r. o 21 proc., po spadku o 18 proc. w całym 2025 r. Wysokie ceny kruszcu coraz wyraźniej wpływają na decyzje klientów, choć sytuacja na poszczególnych rynkach jest zróżnicowana. Wyższa frekwencja na targach i dane dotyczące konsumpcji oznaczają więc, że w czasach niepewności firmy niezmiennie na targach szukają nowych klientów, dostawców i rynków zbytu.

CENA ZŁOTA ZMIENIA PRODUKT
Jednym z najważniejszych tematów tegorocznego Vicenzaoro była cena złota. Wysokie notowania są efektem m.in. napięcia geopolitycznego i popytu inwestorów, którzy traktują złoto jako bezpieczną przystań. Dla branży jubilerskiej oznacza to przede wszystkim wzrost kosztów. Im droższy metal, tym wyższa cena gotowego wyrobu i tym trudniej utrzymać atrakcyjną cenę detaliczną. Wysoka cena złota zaczyna też coraz mocniej wpływać na wygląd biżuterii.
Podczas towarzyszącego targom Vicenzaoro kongresu z okazji 100-lecia CIBJO (Światowa Konfederacja Biżuterii – międzynarodowa organizacja branżowa zrzeszająca krajowe stowarzyszenia jubilerskie) eksperci wskazywali, że udział biżuterii w całkowitym popycie na złoto spada do poziomów zbliżonych do tych obserwowanych podczas pandemii. Producenci reagują m.in. ograniczaniem wagi wyrobów, stosowaniem nowych stopów oraz łączeniem metali z diamentami i kamieniami kolorowymi. W Indiach rośnie dostępność biżuterii o niższej próbie, co jest bezpośrednią odpowiedzią na wysokie ceny kruszcu.
Dla producentów oznacza to konieczność szukania równowagi między ilością wykorzystanego złota a ceną, którą klient jest gotów zapłacić za finalny wyrób. Przy lżejszych wyrobach większego znaczenia nabierają projekt, wykonanie, technologia, marka i kamienie.
GEOPOLITYKA WCHODZI DO BRANŻY JUBILERSKIEJ
Wojny, cła i napięcia między państwami przestały być dla branży wyłącznie odległym tłem gospodarczym. Coraz częściej przekładają się na ceny surowców, koszty transportu, dostępność materiałów i kierunki handlu. Podczas kongresu CIBJO wskazywano m.in. na skutki wojny Rosji z Ukrainą, konfliktu irańsko-amerykańskiego oraz amerykańskiej poliTyki celnej. Niepewność zwiększa popyt inwestycyjny na metale szlachetne, a tym samym wpływa na koszty ponoszone przez producentów biżuterii.
Sankcje zmieniły również geografię handlu diamentami. Po ograniczeniu bezpośredniego napływu rosyjskich kamieni do Antwerpii część handlu przeniosła się do Indii i Dubaju. Kamienie nadal mogą trafiać na rynki europejskie, ale jest to już znacznie trudniejsze: unijne sankcje obejmują również rosyjskie diamenty przetworzone w państwach trzecich. Od 24 kwietnia 2026 r. w przypadku polerowanych diamentów objętych regulacją importer musi przedstawić dokumentację potwierdzającą, że nie zostały wydobyte, przetworzone ani wyprodukowane w Rosji.

TURCJA: WYJĄTKOWY BOOM NA WŁOSKĄ BIŻUTERIĘ I POWRÓT DO NORMY
Ciekawym przykładem zmian na rynku jest Turcja. Może dziwić, że kraj będący jednym z największych producentów złotej biżuterii na świecie stał się tak ważnym odbiorcą włoskich wyrobów. Nie chodzi jednak wyłącznie o tureckiego konsumenta. Turcja jest jednocześnie dużym rynkiem, producentem i ważnym centrum handlu złotem.
W 2024 r. włoski eksport biżuterii do tego kraju gwałtownie wzrósł. Na ten wynik złożyło się kilka czynników: popyt na złoto, zmiany podatkowe i celne oraz rola Turcji w międzynarodowym obrocie metalami i biżuterią. Ten boom nie okazał się trwały. W 2025 r. eksport do Turcji zaczął wracać do wcześniejszych poziomów. Bank Intesa Sanpaolo określa to jako normalizację po wyjątkowym wzroście z 2024 r.
Ma to znaczenie dla oceny kondycji włoskiej branży. W pierwszych pięciu miesiącach 2026 r. wartość włoskiego eksportu złotej biżuterii sięgnęła 4,4 mld euro i była o 15 proc. niższa niż rok wcześniej. Spadek w dużej mierze wynikał z normalizacji wymiany z Turcją. Bez uwzględniania specyfiki statystyk dotyczących rynku tureckiego, włoski eksport wzrósłby o 15 proc. Szczególnie dobrze wypadły w tej kategorii Stany Zjednoczone, gdzie wartość eksportu włoskiej złotej biżuterii zwiększyła się o 29 proc. Jak więc widać, włoski eksport nie załamuje się – zmieniają się jego kierunki.
WŁOSI SZUKAJĄ NOWYCH KIERUNKÓW
Mimo spowolnienia włoski sektor jubilerski pozostaje znacznie większy niż przed pandemią. W 2025 r. jego obroty spadły o 5 proc., a w pierwszej połowie 2026 r. o kolejne 2 proc., ale nadal były około 50 proc. wyższe niż w 2019 r. Mocniej spada produkcja – firmy starają dostosować ją do zmieniającego się popytu.
Wnioski płynące z 12. edycji badania włoskiego sektora jubilerskiego, prowadzonego przez Intesa Sanpaolo we współpracy z Confindustria Federorafi, pokazują również ostrożność przedsiębiorców. W badaniu wzięło udział ponad 180 firm. 45 proc. z nich spodziewa się w 2026 r. spadku przychodów, 35 proc. ich stabilizacji, a 21 proc. wzrostu. Największym problemem pozostają koszty surowców – wskazało je 62 proc. ankietowanych. Na drugim miejscu znalazły się napięcia geopolityczne – 50 proc. wskazań. Firmy reagują przede wszystkim poszukiwaniem nowych partnerów handlowych, zmianami w ofercie, rozwojem e-commerce i zwiększaniem efektywności produkcji. Rosnąca liczba zagranicznych kupców na Vicenzaoro to efekt realizacji tej strategii.

NIE KRYZYS, LECZ PRZEBUDOWA
Vicenzaoro nie przyniosło jednej odpowiedzi na pytanie o kondycję rynku. Pokazało raczej, że światowa branża jubilerska musi dziś działać w znacznie bardziej zmiennym otoczeniu niż jeszcze kilka lat temu. Popyt na złotą biżuterię spada, ceny surowców pozostają wysokie, a firmy muszą uwzględniać ryzyko polityczne i handlowe. Jednocześnie niektóre rynki nadal rosną, a producenci szukają nowych kierunków sprzedaży i zmieniają ofertę.
Geopolityka jest już widoczna nie tylko w statystykach. Wpływa na cenę złota, dostępność diamentów, kierunki eksportu, koszty produkcji i logistykę. Ostatecznie wpływa również na decyzje właścicieli salonów jubilerskich, wymuszając podwyżkę cen, obniżenie masy wyrobu i sięganie po surowce, które jeszcze niedawno były dla producenta mniej oczywistym wyborem.
Vicenzaoro pokazało branżę, która szuka szans na rozwój, ale musi go dziś planować inaczej. Mniej oczywiste są zarówno ceny, jak i rynki, na których za kilka miesięcy będzie można najłatwiej sprzedać biżuterię. To nie jest już kwestia przeczekania gorszego okresu – to zmiana warunków, w których działa cały rynek.