Reklama

Nasz narodowy klejnot

Rozmowa z Cezarym Łutowiczem, artystą, który 50 lat temu dał światu krzemień pasiasty

pj-052022a-875499-633320

Jest pan artystą o niekwestionowanym talencie, dorobku i – co niezwykle ważne – wkładzie w zaistnienie w świadomości opinii międzynarodowej krzemienia pasiastego jako kamienia jubilerskiego. Ostatnio świętował pan pięćdziesięciolecie pracy twórczej, które jawi się jako pasmo okupionych ciężką pracą sukcesów. Stąd moje pytanie: jak ocenia pan te minione lata? Czy osiągnął pan wszystkie stawiane sobie cele?

Każda droga czymś się kończy, patrząc wstecz – to zbiór wydarzeń, dobrych, złych, spotykanie ludzi, którzy szydzili, ale i tych, którzy zachęcając, uczyli. Był czas, gdy ja z tym kamieniem wciskałem się w różne szczeliny. Teraz wiem, że to trzeba było przejść, aby otworzyła się Polska i świat na nowe dobro. Nieczęsto ludzkość chodząca już po Księżycu odkrywa kamień na Ziemi. Kamień tak świeży swoją innością, zachwycający urodą, rzadkością występowania oraz twardością. Przed czterema tysiącami lat był nieodzownym narzędziem w ręku człowieka.

pj-052022a-836429-393933

Z chwilą pojawienia się metali (brąz, żelazo) popadł na dziesiątki wieków w zapomnienie. Był używany do utwardzania polnych dróg. Jest takie powiedzenie, że obcy widzi więcej i lepiej. Zdarzyło mi się być takim obcym – przyjechałem do Sandomierza ze Słupska w 1971 r. Pyta pani, czy osiągnąłem zamierzone cele… Ja je przekroczyłem. To zaskoczyło mnie samego, mój optymizm nie sięgał aż tak daleko.

Codzienna praca i obcowanie z krzemieniem pasiastym doprowadziły do tego, że stał się naszym narodowym klejnotem. Służby dyplomatyczne używają go jako prezentu dla delegacji z innych krajów. Mój Sandomierz w roku 2007 przyjął nazwę „Światowa stolica krzemienia pasiastego”. Tu rozwijają się pracownie obróbki krzemienia i oprawy w gustowną biżuterię. Kamień ten stał się oficjalną marką miasta.

Biżuteria z krzemieniem pasiastym jest niemal synonimem pana nazwiska. To dzięki panu o krzemieniu usłyszano nie tylko w Polsce, ale na całym świecie. Dzięki pana pracy krzemień określany jest mianem polskiego diamentu, a Sandomierz stał się „Światową stolicą krzemienia”. Czym dla pana dzisiaj jest biżuteria z krzemieniem pasiastym? Jak widzi pan przyszłość tego kamienia w biżuterii? Czy coś jeszcze zostało do zrobienia?

Był czas, że krzemień pasiasty był łączony tylko ze mną, a w moim założeniu było, aby był on wyróżnikiem polskości w biżuterii. Starałem się zachęcać polskich twórców, aby mentalnie zbliżyli się do czegoś, co wyjątkowo jest nasze. Temu celowi służyły warsztaty złotnicze, które powstały z mojej inicjatywy. Prowadziliśmy je wspólnie, moja galeria i Muzeum Zamkowe w Sandomierzu. Cały cykl warsztatów trwał piętnaście lat, uczestniczyło w nich ok. 85 artystów. Plonem warsztatów jest – pozostająca w zbiorach tego muzeum – jedyna w świecie kolekcja „Krzemień pasiasty w biżuterii i obiektach sztuki”. Zbiór zawiera ok. 300 obiektów, wystawa jest stałą ekspozycją w tej przestrzeni. Czym jest dziś ta biżuteria? Oczywiście jest biżuterią polską.

Moje kolejne kroki zmierzają do zapewnienia kamieniowi prawnej (patentowej) wyłączności tylko do polskiej biżuterii. Podnoszę problem, budzę świadomość konieczności ochrony, ale ze względu na mój wiek i niezbyt długą perspektywę – zostawiam to dużo młodszym. Zabiegam również, aby nie nazywano krzemienia pasiastego polskim diamentem, bo nieuchronnie staje mi przed oczyma obraz: dwóch szlifierzy w Amsterdamie, jeden drugiemu pokazuje krzemień pasiasty ze słowami „Patrz, to polski diament” i obaj kucają ze śmiechu! Proponuję – i to się przyjmuje – używać nazwy „kamień rzadszy niż diament”. Pojęciowo dotykamy diamentu, a mówimy prawdę, bo diamenty występują w wielu miejscach globu, a krzemień w jednym.

We wrześniu w Sandomierzu z okazji 50-lecia wykorzystania krzemienia pasiastego w biżuterii odbyła się konferencja mu poświęcona. Brali w niej udział najwybitniejsi polscy złotnicy, profesorowie akademii sztuk pięknych, gemmolodzy i miłośnicy krzemienia. Jakie wnioski płyną z ich przemyśleń?

Tak, 9 września w Sandomierzu podczas corocznego Festiwalu Krzemienia Pasiastego wśród wielu imprez kierowanych do różnych grup społecznych odbyła się konferencja naukowa pt. „50 lat krzemienia pasiastego w biżuterii”. Zaszczycili ją swą obecnością i referatami luminarze nauki, sztuki i praktyki około biżuterii i krzemienia pasiastego. Zależało nam na tym, aby zebrać materiały, które kiedyś będą rzetelnym źródłem cytatów.

Jubileusz skłania do podsumowań, ale także pozwala na zastanowienie się nad przyszłością. Dlatego też chciałabym poznać pana plany na najbliższy czas. Czym chce pan zaskoczyć swoich odbiorców?

Pyta pani o plany na przyszłość – oczywiście codzienność z ukochanym kamieniem, mimo lat głowa pełna niezrealizowanych projektów, a ile zdążę?

I na koniec – czy gdyby mógł pan cofnąć się w czasie, ponownie związałby pan swoje życie z krzemieniem i ziemią sandomierską? Czy poszedłby pan w innym kierunku poszukiwań twórczych?

Cofając projekcje mego życia, pewny jestem, że zacząłbym od nowa…

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Marta Andrzejczak