Z przyjemnością należy odnotować fakt, który również ma związek z Muzeum Sztuki Złotniczej w Kazimierzu. Otóż od grudnia zeszłego roku możemy ponownie oglądać fragment kolekcji współczesnej polskiej biżuterii pozostającej w zbiorach i pod opieką tego oddziału. Aniela Ryndziewicz w piwnicach budynku przygotowała wystawę pokazującą ponad 350 obiektów autorstwa 55 artystów i projektantów tworzących po 1945 r.

Dziś kolekcja liczy ponad 800 sztuk. Wokół niej samej i możliwości jej eksponowania sporo się działo. Nie zawsze były to działania pozytywne. Ale nie o tym dziś należy pisać. Istotne jest to, że znowu realizacje, które stawały się ważnymi punktami rozwoju współczesnej polskiej biżuterii i projektu złotniczego, można zobaczyć w gablotach, nie zaś wyłącznie na zdjęciach sprzed lat. Że nazwiska tych, którzy tworzyli obraz dzisiejszej biżuterii autorskiej, przestały być tylko zapisami i dziś na własne oczy można zobaczyć ich prace.
Rola muzealników
Trudna jest dziś sytuacja muzealników, którzy pojmują swoją rolę jako działania ściśle związane z ochroną dzieł sztuki. Rola muzeów jako instytucji powołanych do gromadzenia, przechowywania, konserwacji i udostępniania zbiorów jest oczywista, korzyści płynące z ich działań edukacyjnych i naukowych – nieocenione. Przecież muzea to miejsca wyjątkowe i godne szacunku dla dzieł tam zgromadzonych. To nasz polski dorobek. Skromną przestrzeń budynków naprawdę lepiej wykorzystać do ekspozycji zbiorów, często nadzwyczaj ciekawych, a zalegających przez lata w muzealnych magazynach.

My, publiczność i zwiedzający, mamy nadzieję, że w Kazimierzu nad Wisłą świadomość roli unikatowej złotniczej kolekcji będzie coraz silniejsza. Może w końcu powstanie postulowane od lat miejsce dla tradycyjnego warsztatu złotniczego, pozyskanego przez muzeum już kilkanaście lat temu, a do tej pory nieznanego publiczności? Byłaby to ekspozycja wyjątkowa na skalę kraju, jedna z nielicznych w Europie. Może powstanie miejsce dla czasowych wystaw złotniczych, ukazujących publiczności to, co współcześnie dzieje się naprawdę ważnego? Może takie działania mogłyby przyczynić się do rozwoju kolekcji? Tak wiele zależy od dobrej woli i świadomości decydentów. Trzymajmy kciuki!