Reklama

Tore Svensson

Tore Svensson pracuje, tworzy i żyje w G Göteborgu w Szwecji. Tam też zdobył wykształcenie w kierunku rzemiosła i designu w Gothenburg University – School of Design and Craft, poprzedzając to dwuletnią edukacją w szkole artystycznej Västerbergs Art School w Gävle. Warto zauważyć, że na Gothenburg University wrócił po latach jako wykładowca. Jego obiekty znajdują się w licznych kolekcjach muzealnych czy galeriach, jak np. w Natioal Museum w Sztokholmie, Museum of Fine Arts w Huston (USA) czy w Marzee Gallery w Holandii. W 1984 roku odbyła się jego pierwsza solowa wystawa w Metallum w Sztokholmie, od tego czasu było ich łącznie 29, głównie w Szwecji, ale także w USA, Holandii czy Francji. Ponadto jego prace pokazywano na wystawach grupowych, które odbywały się na całym świecie. Tore pracuje nie tylko nad formami biżuterii, ale także nad obiektami. Materiałem, z którym się utożsamia, jest żelazo i stal.


Biżuteria…

Wybrałem obiekt biżuteryjny z mojej małej prywatnej kolekcji. Jest to brosza autorstwa Adama Paxona – kolczasta forma o kształcie owocu wykonana z błyszczącego, czarnego plastiku. Spód jest odpinany i funkcjonuje jako mechanizm otwierający. Kiedy otwierasz ją, nagle zaskakuje pulsujące czerwone wnętrze. A może, jako ulubiony obiekt, wybrałbym mały czarny kwiat w formie broszy, który otrzymałem pewnego jesiennego poranka na moje sześćdziesiąte urodziny od kobiety, którą kocham. Dla mnie biżuteria jest częścią sceny artystycznej, a sztuka jest ważna dla naszego dobrego samopoczucia. W pewnym sensie moja biżuteria jest o mnie i ścieżkach, jakie obierałem w trakcie całego mojego życia.


Inspiracja…

Gdy oglądam bardzo dobrą wystawę sztuki, film, taniec czy wsłuchuję się w dźwięki dobrej muzyki, wówczas doświadczam niezwykle mocnych artystycznych inspiracji. Wtedy nagle zaczynam rozmyślać nad moimi projektami do tego stopnia, że prawie całkowicie zapominam o dziele sztuki, którego właśnie doświadczam. W tym danym momencie pragnę znaleźć się w moim studiu i stworzyć coś, co jest równe temu dziełu lub nawet lepsze.


Materiał…

Przez ponad 25 lat żelazo (stal) jest materiałem, który stosuję przy pracy nad misami i biżuterią. Lubię ten jego brak statusu, jego czerń w trakcie palenia z olejem lnianym i kontrast, który osiągam w stosunku do metalu szlachetnego, kiedy go złocę. Jest to tani materiał, który zyskuje na wartości poprzez moją pracę. Sądzę, że znalazłem materiał, który odpowiada mojemu temperamentowi. Czasami tęsknię za pracą w drewnie, za czuciem jego zapachu, kolorów i jego lekkim oporem, który stawia. Prawdopodobnie pomalowałbym je na czarno.


Kierunek…

Nie widzę żadnego szczególnego kierunku, jeżeli chodzi o sztukę jubilerską. Materiały i techniki są bezgraniczne i prawdopodobnie będą jeszcze bardziej liczne w przyszłości, zarówno jeżeli chodzi o wysoką technologię, jak i ponowne użycie starych materiałów. Większość dzisiejszej biżuterii jest dogłębnie jednaka. Chciałbym w przyszłości widzieć więcej indywidualnej sztuki w biżuterii.


Granice…

Jedyną dostrzegalną granicą dla mnie jest zdolność noszenia. Obiekt biżuteryjny, aby mógł być zakwalifikowany jako biżuteria, musi być zdolny do noszenia przez ludzkie ciało. Ktoś może oczywiście pracować nad konceptualną biżuterią, ale wówczas chodzi raczej o obraz biżuterii, jego koncept i pomysł. Dlatego uważam, że taki obiekt powinien być zaliczony do wolnej sztuki.


Warsztat…

Pracuję w miejscu, gdzie kiedyś znajdował się szpital chorób zakaźnych. Około dziesięć budynków zostało przebudowanych na studia artystyczne i ma przestrzeń dla ponad stu ludzi związanych z kulturą: artystów, pisarzy czy muzyków. Dzielę studio z trzema innymi jubilerami. Stan taki trwa już od dobrych dwudziestu lat. Oczywiście, jak w życiu, także tu można znaleźć plusy i minusy dzielenia pracowni z innymi osobami. Czasami tęsknię za odosobnieniem, którego artysta potrzebuje. Przestrzeń o nazwie Konstepidemin jest małą oazą w środku Göteborga. Lubię ją bardzo i spędzam tam większość mojego czasu.


Motto…

W tym roku minęło trzydziestolecie mojej pracy jako jubilera, złotnika. Jest to praca, która niemalże zaws ze sprawia mi przyjemność. Choć nie zaws ze jest tak kolorowo jak może się wydawać, to ja dostrzegam mnóstwo pozytywnych rzeczy w tej profesji. Dostrzeżenie pięknej kobiety w mojej biżuterii, sprawienie, że ktoś poprzez moją sztukę będzie szczęśliwy. To jest niezwykła satysfakcja. Dla mnie mój zawód jest sposobem na życie.



Tradycyjna czy współczesna…

Bardziej interesuje mnie jubilerstwo czasów dzisiejszych, gdzie producent posiada własne artystyczne stanowisko. Ale nawet tani, anonimowy produkt biżuteryjny kupiony w H&M czy na pchlim targu może być naładowany emocją i odnieść sukces. Nie jestem zainteresowany biżuterią, która opowiada się za statusem i próżnością, wykonaną z kamieni szlachetnych czy drogich materiałów. Jednakże potrafię docenić obiekt biżuteryjny tylko za piękny kamień czy za bardzo dobry warsztat złotniczy. Sztuka biżuterii jest multiaspektowym obszarem i nie chcę skupiać się tylko na jednym jej polu. Dla producenta ważne jest, aby być zaznajomionym z historią obszaru, na którym się znajdujemy. Zatem ważne jest dla mnie, że człowiek Cro-Magnon, który żył 20 000 lat temu, nosił obiekt biżuteryjny, który poza funkcją czysto dekoracyjną niósł również symboliczne znaczenie.

Karolina Bik