Reklama

Sztuka błyskotliwości

Rozmowa z Bogusławą M. Kręglewską, właścicielką galerii biżuterii artystycznej Margot Studio, stylistką mody, projektantką biżuterii, o polskim rynku biżuteryjnym.

pj-2023-01h-06

Pandemia, wojna w Ukrainie, polityka zrównoważonego rozwoju – wszystkie te wydarzenia odcisnęły piętno na polskim rynku sztuki złotniczej. Jak wpłynęły i wpływają na pani sztukę?

Nie łączyłabym wpływu na polski rynek sztuki złotniczej pandemii i wojny w Ukrainie z polityką zrównoważonego rozwoju. Z działaniami na rzecz ekorozwoju absolutnie się zgadzam i popieram je w mojej firmie. Wdrożyłam już (a może dopiero) pewne procedury, które są zgodne z filarami zrównoważonego rozwoju. Środowisko naturalne jest podstawą, gospodarka narzędziem, a dobrobyt społeczeństwa istotnym celem. Natomiast tak pandemia, jak i wojna u naszego sąsiada wpłynęły bardzo negatywnie na moją działalność gospodarczą. Znacznie ubyło klientów, a ci, którzy są, z wielką ostrożnością podejmują decyzje o zakupie biżuterii, która jakkolwiek patrzeć jest ostatnią rzeczą w całym „łańcuchu pokarmowym człowieka”. Nie zrażam się jednak tym faktem, gdyż praca z biżuterią była i jest dla mnie przyjemnością. Działam, trwam…

Czym dla pani jest biżuteria?

Tak jak dla wielu, oczywiście więcej niż tylko ozdobą. Jak zwykła mawiać Helena Rubinstein, kosmetyki i biżuteria to nasza druga skóra. Dobra biżuteria jest moim ważnym elementem ubioru. Definiuje styl, wrażliwość na piękno i podejście do jakości, w szerokim tego słowa znaczeniu. Zgodnie z moim mottem, „biżuteria winna być piękna, a jeśli nie, to przynajmniej intrygująca i tajemnicza”. Na pewno nie jest jednak dla mnie manifestem, bronią czy wyrazem buntu i protestu. Sposób wyrażania tych emocji zostawiam innym. Pozostaję przy biżuterii jako mojej wizytówce i przekaźniku czasu oraz historii.

Kim są odbiorcy pani biżuterii. Dla kogo tworzy pani swoje kolekcje?

Prowadzę od lat w Poznaniu małą galerię biżuterii artystycznej. Moimi klientami są przede wszystkim osoby dojrzałe, znające już swoje miejsce w społeczeństwie, albo też osoby dbające o swój styl, niejednokrotnie poszukujące sposobu na jego ukształtowanie. Głównie osoby, które nie gonią za biżuterią modową czy „gazetową”, ale poszukujące biżuterii jednostkowej, z treścią. W mojej galerii staram się prezentować różne spojrzenia na sztukę złotniczą. Zawsze jednak przekonuję kupujących, aby biżuteria, którą noszą, była z nimi spójna.

Skąd czerpie pani inspiracje i jak wygląda u pani proces twórczy?

W moim długoletnim obcowaniu z biżuterią samo projektowanie zajmuje niewiele czasu. Jeśli projektuję, to głównie z inspiracji i na życzenie klientów. Projektuję obiekty, które często są uzupełnieniem kolekcji osób zlecających mi pracę. Najczęściej jednak projektuję biżuterię dla uwypuklenia stylu i wizerunku użytkowniczek. Nie jest to prosty proces. W tym celu dużo rozmawiam z klientami, aby poznać ich „konstrukcję”. Poszukuję odpowiednich, niebanalnych materiałów, następnie szkicuję, maluję, jeśli trzeba to formuję bryły z papieru. Współpracuję z utalentowaną i doświadczoną złotniczką, która materializuje finalnie moje wyobrażenia, projekty.

Jak wyobraża sobie pani najbliższą przyszłość?

Moją przyszłość zawodową ściśle już łączę z prywatną. Zamierzam cieszyć się życiem, podróżować, otaczać się ciekawymi, dobrymi ludźmi. Nie tylko brać, ale też dawać otoczeniu. Zwłaszcza w tych trudnych czasach społeczno-politycznych. Gdy jednak na mojej drodze pojawi się jakiś ciekawy kamień, który mnie zafascynuje, na pewno będę chciała nadać mu znacznie użytkowe. Jeśli nie dla siebie, to dla moich kochanych, wiernych klientów.

Gdzie można zapoznać się z pani działalnością?

Na stronie internetowej www.margot-studio. pl, w mediach społecznościowych Facebook, Instagram oraz Twitter. Przede wszystkim jednak zapraszam do mojej skromnej galerii biżuterii artystycznej w Poznaniu, ul. Paderewskiego 7. Wizyta w Margot Studio to obcowanie ze sztuką złotniczą. Tu można nasycić nią swoje zmysły. Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Marta Andrzejczak